Montaż pompy ciepła w budynku pozbawionym izolacji termicznej prowadzi do wysokiego poboru prądu przez grzałki pomocnicze podczas mrozów.
Sprawność urządzenia mierzona współczynnikiem COP spada niemal o połowę, gdy instalacja podgrzewa wodę w grzejnikach do 65°C.
Ściany zewnętrzne, nieocieplony dach i nieszczelne okna odpowiadają łącznie za ucieczkę nawet 70% energii cieplnej.
Wykonanie termoizolacji przed zakupem pompy daje możliwość montażu agregatu o mniejszej mocy, chroniąc sprzęt przed częstym włączaniem i wyłączaniem.
Ocieplenie przegród przed zakupem nowego źródła ciepła bezpośrednio przekłada się na wysokość rachunków za prąd zimą.
Decyzja o wymianie starego kotła na nowoczesne urządzenie grzewcze w wielu domach zapada pod wpływem chęci obniżenia kosztów ogrzewania. Rzeczywistość potrafi jednak zaskoczyć, gdy po pierwszych mroźnych miesiącach rachunki za prąd sięgają kilku tysięcy złotych. Sytuacja ta dotyka przede wszystkim właścicieli budynków wzniesionych kilkadziesiąt lat temu, w których ciepło bez przeszkód ucieka przez nieszczelne ściany i dach.
Pompa ciepła jest urządzeniem niskotemperaturowym, projektowanym do współpracy z instalacjami oddającymi ciepło całą powierzchnią podłogi. Tradycyjne grzejniki żeliwne potrzebują znacznie cieplejszego czynnika, aby utrzymać komfort w chłodnych pokojach. W efekcie sprężarka musi pracować z maksymalnym obciążeniem przez całą dobę. Prąd zużywany w ten sposób drenuje portfel, zamiast przynosić oczekiwane oszczędności. Jeśli planujesz modernizację swojego systemu ogrzewania, przeczytaj ten artykuł i zobacz, jak uchronić się przed kosztownymi błędami!
Spis treści:
Urządzenie pobiera energię z otoczenia, z powietrza lub gruntu, i przekazuje ją do instalacji wewnątrz budynku. Mechanizm ten funkcjonuje najlepiej przy niewielkiej różnicy temperatur między źródłem dolnym a instalacją odbiorczą. W starym budownictwie ucieczka ciepła zmusza instalację do pracy na skrajnych parametrach. Czynnik grzewczy musi osiągać 60 lub nawet 65°C, aby zrekompensować chłód przenikający przez zimne mury. Zjawisko to bezpośrednio obniża efektywność całego układu termodynamicznego.
Współczynnik COP określa stosunek ilości dostarczonego ciepła do ilości zużytej energii elektrycznej. Wartość tego wskaźnika na poziomie 4 oznacza, że z jednej kilowatogodziny prądu dom zyskuje 4 kilowatogodziny energii cieplnej. Wynik na tym poziomie pojawia się niemal wyłącznie przy zasilaniu podłogówki wodą o temperaturze do 35°C.
Kiedy stare grzejniki żebrowe potrzebują wody o temperaturze 65 stopni, współczynnik COP gwałtownie spada do wartości zbliżonej do 2. Urządzenie musi włożyć znacznie więcej pracy mechanicznej w podniesienie ciśnienia czynnika chłodniczego. W praktyce oznacza to dwukrotny wzrost zużycia energii elektrycznej przy produkcji dokładnie tej samej ilości ciepł
Punkt biwalencji wyznacza temperaturę zewnętrzną, przy której sama moc sprężarki przestaje wystarczać do ogrzania budynku. W domach z pełną izolacją punkt ten ustala się zazwyczaj w okolicach minus 7 lub minus 10°C. W budynkach pozbawionych ocieplenia zapotrzebowanie na moc rośnie tak szybko, że sprężarka osiąga swój limit już przy temperaturze bliskiej zera stopni.
W tym momencie automatyka uruchamia wbudowane grzałki elektryczne. Elementy te grzeją bezpośrednio prądem sieciowym, zamieniając kilowatogodzinę prądu na jedną kilowatogodzinę ciepła. Długa praca w tym trybie przekształca pompę ciepła w zwykły piec oporowy. Rachunki za energię rosną wtedy w tempie geometrycznym, zaskakując mieszkańców podczas nadejścia pierwszych fali mrozów.
Ciepło nie znika w sposób jednolity, lecz migruje przez wszystkie elementy oddzielające wnętrze od środowiska zewnętrznego. Fizyka budowli opisuje to zjawisko za pomocą współczynnika przenikania ciepła U, który w konstrukcjach sprzed kilkudziesięciu lat wielokrotnie przekracza współczesne normy techniczne. Brak bariery termoizolacyjnej powoduje, że mury akumulują chłód z zewnątrz i błyskawicznie oddają energię zgromadzoną w pomieszczeniach. Znajomość dróg ucieczki ciepła uwidacznia, dlaczego wymiana samego źródła energii nie przynosi obniżenia kosztów.
Ucieczka energii przez te przegrody zmusza pompę do pracy na najwyższych obrotach przez całą dobę. Dopóki ciepło swobodnie opuszcza budynek, każda kilowatogodzina prądu kupiona od dostawcy energii ucieka na zewnątrz w ciągu kilkunastu minut.
Zainteresowane osoby nierzadko rozpoczynają modernizację od wymiany kotła, ponieważ jest to działanie szybsze i mniej uciążliwe niż montaż wełny czy styropianu. Logika techniczna nakazuje jednak postępowanie odwrotne. Najpierw redukuje się straty energii, a dopiero później dobiera urządzenie o parametrach dopasowanych do nowego standardu energetycznego budynku.
Projektant musi wyliczyć zapotrzebowanie na moc grzewczą na podstawie bilansu strat przez przegrody i wentylację. Budynek bez izolacji o powierzchni 150 m2 nierzadko potrzebuje urządzenia o mocy 16 kW. Po dodaniu izolacji na ścianach i dachu zapotrzebowanie to spada do poziomu 7 lub 8 kW.
Zakup pompy przed pracami dociepleniowymi skutkuje montażem zbyt dużego agregatu. Po późniejszym ociepleniu ścian urządzenie staje się przewymiarowane. Zjawisko to prowadzi do tak zwanego taktowania, czyli częstego włączania i wyłączania sprężarki w krótkich cyklach. Sprzęt ulega wtedy przyspieszonemu zużyciu, a jego żywotność wyraźnie maleje.
Wymiana samych grzejników bez redukcji strat ciepła nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Duże odbiorniki ciepła, na przykład ogrzewanie podłogowe lub grzejniki płytowe o zwiększonej powierzchni, mogą sprawnie oddawać ciepło przy temperaturze zasilania rzędu 35°C. Czynnik o tak niskiej temperaturze zdoła jednak ogrzać pokój tylko wtedy, gdy ściany i okna trzymają ciepło w środku.
Jeśli budynek traci energię przez nieocieplone ściany, mały grzejnik niskotemperaturowy pozostawi pomieszczenie niedogrzanym. Dopiero połączenie nowej izolacji z instalacją niskotemperaturową umożliwia pompie pracę ze stałym, wysokim współczynnikiem COP. Zmniejsza to roczne wydatki na prąd o ponad połowę.
Zimowe rachunki za prąd nie są dziełem przypadku, lecz bezpośrednim skutkiem decyzji podejmowanych na etapie planowania remontu. Zainstalowanie nowoczesnej technologii grzewczej w murach, przez które wiatr i mróz swobodnie odbierają energię, musi prowadzić do rozczarowania. Pompa ciepła w nieocieplonym budynku staje się po prostu drogim w eksploatacji piecem elektrycznym. Inwestycja w pierwszej kolejności w warstwę wełny na stropie, styropian na fasadzie i szczelne okna całkowicie pobór energii w obiekcie. Zmniejszone zapotrzebowanie na ciepło daje szansę na zakup mniejszego i tańszego agregatu. Mniejsze urządzenie pracuje stabilnie, nie włącza niepotrzebnie grzałek pomocniczych i utrzymuje wysoki współczynnik efektywności przez całą zimę, a portfel zyskuje podwójnie: najpierw dzięki mniejszym wydatkom na sam sprzęt, a później dzięki comiesięcznym niskim opłatom za prąd.
Bez wcześniejszego ocieplenia inwestycja rzadko przynosi oczekiwany zysk. Wysokie straty ciepła przez ściany i dach zmuszają pompę do podgrzewania wody w instalacji do wysokich temperatur. Powoduje to spadek sprawności urządzenia i częste uruchamianie grzałek elektrycznych podczas mrozów. Koszt zakupu energii elektrycznej w takim budynku przewyższa często wydatki ponoszone wcześniej na tradycyjny opał, oddalając w czasie moment zwrotu poniesionych nakładów.
Rachunki za prąd w budynku bez izolacji termicznej potrafią być dwukrotnie lub trzykrotnie wyższe w porównaniu z domem po termomodernizacji. Wynika to ze spadku współczynnika COP z poziomu 3,5 do wartości bliskiej 2,0 i intensywnej pracy oporowych grzałek elektrycznych. Każde obniżenie temperatury zewnętrznej poniżej zera potęguje zużycie prądu z sieci, zamieniając oszczędny system w drogi grzejnik konwekcyjny.
Początkowo budynek potrzebuje agregatu o dużej mocy, aby zrekompensować ogromne straty energii. Po późniejszym ociepleniu murów urządzenie staje się zbyt mocne w stosunku do zmniejszonego zapotrzebowania. Prowadzi to do zjawiska taktowania, czyli częstego włączania i wyłączania sprężarki w krótkich odstępach czasu. Częste cykle rozruchowe przyspieszają zużycie elementów mechanicznych, podnoszą awaryjność i skracają całkowitą żywotność drogiego sprzętu.
Wymiana samych grzejników bez prac ociepleniowych nie usuwa problemu wysokich kosztów ogrzewania. Nowe grzejniki niskotemperaturowe oddają mniej ciepła przy niższej temperaturze wody, dlatego nie zdołają ogrzać pomieszczeń wychładzanych przez zimne mury. Z kolei podniesienie temperatury wody w obiegu natychmiast obniża sprawność pompy. Rzeczywiste korzyści przynosi dopiero zatrzymanie ciepła wewnątrz budynku za pomocą warstwy izolacji.
Prace termoizolacyjne najkorzystniej rozpocząć od ocieplenia stropu lub dachu, ponieważ ciepłe powietrze unosi się ku górze i ucieka przez nieizolowane poddasze. Kolejnym krokiem jest zabezpieczenie ścian zewnętrznych i wymiana nieszczelnych okien i drzwi. Dopiero po zamknięciu tych dróg ucieczki ciepła przeprowadza się audyt wyznaczający rzeczywiste zapotrzebowanie na moc grzewczą. Zapewnia to precyzyjny dobór mocy nowej pompy ciepła i gwarantuje stabilne rachunki za prąd.